Nawigacja

Kawa

Kawa

Obudziły mnie pierwsze promienie słońca, które przez zasłony przebijały się do mojego niewielkiego pokoju. Odruchowo spojrzałam na zegarek – 8:16 . Po obmyśleniu w głowie wszystkich ,,za” i ,,przeciw” postanowiłam nie iść na pierwszy wykład i pospać chwilę dłużej. Zanim zdecydowałam się wstać, przejrzałam wszystkie social media i odpisałam na e-maile od znajomych. Kolejny raz spojrzałam na zegarek, aby upewnić się, że zdążę na drugi wykład.

Niespiesznie wstałam z łóżka, zakładając na siebie bluzę, udałam się do łazienki. Po wykonaniu wszystkich porannych czynności i zrobieniu lekkiego makijażu wyszłam z łazienki. W drodze do salonu związałam włosy w kucyk, bo tak było mi najwygodniej, a pojedyncze kosmyki włosów pozostawiłam, aby mogły swobodnie opadać wzdłuż mojej twarzy. Ubrałam się i bez śniadania wyszłam z domu, by po chwili do niego wrócić po zapomnianą wcześniej torebkę.

- Gdzie ja mam głowę? – pomyślałam, bo przecież jaka normalna kobieta nie zapomina wziąć ze sobą torebki. Ponownie opuściłam mieszkanie i szybkim krokiem udałam się do windy, aby uniknąć spotkania z moją dość nachalną sąsiadką, która zawsze komentuje mój wygląd, bo przecież… ,, Jaka normalna istota miałaby granatowe włosy? Przecież to szatan nie człowiek!” Nigdy nie przejmowałam się opinią kobiety, mimo to zawsze przed wyjściem z domu modliłam się, żeby  jej nie spotkać. Tym razem obyło się bez zbędnych rozmów i spokojnie mogłam wsiąść do windy. Dopiero w windzie spojrzałam na zegarek.

- Jak to już 11:00 ?! Przecież przed chwilą była 8:00! – jęknęłam sama do siebie. Jak najszybciej opuściłam budynek, odpuściłam sobie jazdę autobusem, na który byłam już spóźniona i postanowiłam wybrać się pieszo. Spacer zamienił się w bieg. Nie patrzyłam przed siebie, toteż na kogoś wpadłam.Po chwili moje ciało spotkało się z chłodną ziemią, a na mojej koszulce znalazła się gorąca kawa, przez co syknęłam z bólu.

- Przepraszam! - krzyknął wyraźnie przestraszony chłopak, który wylał na mnie kawę. – Wybacz, nie zauważyłem cię.

- Spokojnie, to moja wina, nie patrzyłam, gdzie biegnę – odparłam podnosząc się. Dopiero w tym momencie spojrzałam na chłopaka, miał ciemne, zaczesane do tyłu włosy i prawie czarne oczy.

- Nie martw się, zapłacę za pralnię. Na pewno jakoś się zrekompensuję, tylko proszę nie gniewaj się nieznajoma! – chłopak był zakłopotany, uśmiechając się niezręcznie cały czas przepraszał.

- Uspokój się, to nic takiego – powiedziałam uśmiechając się pokrzepiająco.

- Mark – chłopak wyciągnął w moją stronę rękę, którą chętnie uścisnęłam.

- Vi – również się przedstawiłam.

- Vi? – zdziwił się.

- Od imienia Vivienn – wytłumaczyłam.

- A więc Vi – chłopak sięgnął do torby, którą miał na ramieniu, wyjął z niej bluzę i podał mi ją – jest czysta, załóż ją, przecież nie będziesz chodziła w koszulce, która jest cała w kawie.

- Fakt – zaśmiałam się, biorąc od Marka bluzę.

Założyłam ją. Faktem było, że bluza była za duża, jednak nie przeszkadzało mi to.

- Gdzie się tak spieszyłaś droga Vi? – zapytał Mark, a mi przypomniało się o wykładzie. Spojrzałam szybko na zegarek.

- Gdzie bym się nie spieszyła i tak już nie zdążę – zaśmiałam się.

- Więc co powiesz na kawę?

- Przystanę na twoją propozycję Mark.

Udaliśmy się do pobliskiej kawiarni. Nasza rozmowa świetnie się kleiła, a ja miałam wrażenie, jakbyśmy znali się od lat. Po skończonej kawie udaliśmy się do parku, w którym spotkaliśmy się wcześniej, aby móc porozmawiać chwilę dłużej. Usiedliśmy na ławce pod rozłożystym drzewem.

- Co powiesz na kolejne spotkanie Vi? – zapytał patrząc w bezchmurne niebo.

- Miło mi się z tobą rozmawiało, więc czemu nie – odparłam. Wymieniliśmy się numerami i umówiliśmy na kolejne spotkanie.

            Spotykaliśmy się bardzo często, Mark często również mnie odwiedzał, czasem zostawał na noc, wtedy robiliśmy sobie maratony filmowe lub chodziliśmy na imprezy do pobliskiego klubu. W dni, kiedy Mark nie miał treningów, odbierał mnie z uczelni, a gdy był zbyt zajęty, żeby zjeść obiad, przywoziłam mu jego ulubione dania do wytwórni, w której pracował. Tak oto po zaledwie dwóch miesiącach mogliśmy mówić o sobie jak o najlepszych przyjaciołach. Na dobre i na złe. Zaczęliśmy dość niefortunnie, ale oboje wiedzieliśmy, że będzie to przyjaźń na długie lata.

 

Roksana Marcinek IIa

Aktualności

Kontakt

  • Szkoła Podstawowa w Starej Kamienicy
    58-512 Stara Kamienica 70
  • tel./fax: 75 75 14 327

Galeria zdjęć